NAJNOWSZE KAZANIE

 

Zapraszam do posłuchania tutaj: https://anchor.fm/wojciech-pal

 Oraz tutaj:  

Jak baca jednej babie umiejętnie uwagę zwrócił.

            Przyszli kiedyś niezadowoleni rodzice do bacy z wyrzutem: czemu odesłał ich chłopaka i nie przyjął go na juhasa?! Baca, mądry Jasiek, odparł:

- Bo un kcioł, cobyk go ino kwolił! A jo kwolić nie umiem, ino prowde godaj. To tyz po prowdzie Wom powiym, zeście go źle wychowali. Hej!

            Ojciec spuścił głowę, a matka wpadła w furię: jakim prawem tak mówi?! Jak śmie ich krytykować! Na co Jasiek się uśmiechnął pod nosem i odparł:

- A, widzem, Paniusiu, zeście Wy go chowali!

- Oczywiście, to moja zasługa! – odparła.

- To Wom powiem: bo un sie nie nadaje na juhasa, ino łod razu na bace! I to takigo, co się roz na milion rodzi: co se som bez juhasów poradzi! Pamiyntojcie, cobyście ino Wy przy nim cały cos byli!

            Rodzice odeszli: chłop jak zbity pies, baba jak paw…

 *  *  *

 Moje propozycje do rozważania dzisiejszego fragmentu z Ewangelii:

 

Ostatnio słyszeliśmy, jak Pan Jezus cudownie rozmnożył chleb. Dzisiejszą scenę z Ewangelii można by przetłumaczyć w sposób pokazujący specyficzny dialog Pana Jezusa z ludźmi:

(ludzie) – Jak to przeszedłeś tak szybko?

(Jezus) – Nie pytacie Mnie, jak tak szybko przepłynąłem, ale: czemu nam zniknąłeś? Jesteście przy Mnie, bo dałem Wam darmowy chleb… A Ja chcę od Was czegoś więcej, niż podziwu. Chcę być dla Was Kimś więcej, niż idolem…

(ludzie) – O.K. W porządku, To co dalej? Co chcesz, żebyśmy teraz zrobili?

(Jezus) – Uwierzcie we Mnie, że jestem Bogiem!

(ludzie) – Czekaj, czekaj! Jakim prawem tego od nas żądasz? Wpierw musisz się uwiarygodnić jakimś cudem i pokazać, że jesteś Kimś ważnym!

(Jezus) – Jestem Bogiem, a nie zwykłym człowiekiem. Chcę, żebyście uwierzyli w Moją Ewangelię i nią żyli! Chcę dać Wam – jako pokarm dla duszy – swoje Ciało w Eucharystii.

            Gdybyśmy czytali dalej ten 6-ty rozdział, to doczytamy, że ludzie na to szemrali, kłócili się między sobą o to, jak to zrozumieć, powątpiewali w to, co mówi Jezus, nie uwierzyli, a w końcu wielu z nich rzekło „trudna jest ta mowa” i (jak relacjonuje Jan Ewangelista) „odtąd wielu Jego uczniów odeszło i już z Nim nie chodziło” (J 6,66).

Dlaczego odeszli?

Bo nie w takiego Jezusa chcieli wierzyć! Nie takiego Mesjasza potrzebowali!

Dlatego ta scena jest ważnym pytaniem: W JAKIEGO JEZUSA WIERZYSZ?

Czasami człowiek buduje sobie swój obraz Jezusa:

- jedni uważają Jezusa za Przyjaciela, który pociesza…

- inni za magika, który czyni cuda dla znajomych…

- jeszcze inni za uzdrawiacza i cudotwórcę na zawołanie…

- ktoś inny traktuje Go jako ostatnią deskę ratunku

- dla kogoś innego w końcu Jezus jest genialnym Nauczycielem, który daje cenne i mądre wskazówki, rady, motywacje…

            Jezus chce, żebyś zadał sobie pytanie:

W JAKIEGO JEZUSA WIERZYSZ? JAKIEGO JEZUSA POTRZEBUJESZ?

Czy tylko magika, cudotwórcę? Przyjaciela w smutku? Źródło mądrych cytatów i porad?

Dlaczego to ważne pytanie?

Bo może się okazać (na różnych etapach naszego życia), że nie słuchamy Jezusa – który mówi o sobie (jakim jest naprawdę) i o swojej Ewangelii – ale wybraliśmy sobie jakiś fragment z tejże Ewangelii i upieramy się, że Jezus jest:

- srogim Sędzią – który pomści się na moich wrogach i tych, którzy myślą inaczej, niż ja…

- albo miłosiernym kumplem – który przymyka oko na moje wybryki…

 - bądź zaradnym złotym rączką – który wyratuje mnie z każdego niepowodzenia…

- lub fajtłapowatym, niegroźnym, nauczycielem – który czasami może podpowiedzieć coś ciekawego…

            Jezus tymczasem mówi o sobie, że stawia konkretne wymagania: Jego Ewangelia nie jest zbiorem haseł motywacyjnych, a On nie przyszedł czynić samych cudów i uzdrowień. Ewangelia jest wymagająca. A Jezus jest Zbawicielem, Wcielonym Synem Bożym!

            Od Ciebie zależy, czy będziesz żył całą Ewangelią, czy zrobisz sobie (niestety okrojoną) własną wersję chrześcijaństwa…

            Od Ciebie zależy, czy będziesz traktował Jezusa poważnie i słuchał Go zawsze – czy tylko wtedy, gdy mówi to, co chcesz usłyszeć…

 

© ks. Wojciech Pal

*  *  *

 Dzisiaj  rozważamy fragment z Ewangelii według św. Jana [J 6, 24-35]:

 

Kiedy ludzie z tłumu zauważyli, że na brzegu jeziora nie ma Jezusa ani Jego uczniów, wsiedli do łodzi, dotarli do Kafarnaum i tam szukali Jezusa. Gdy zaś odnaleźli Go na przeciwległym brzegu, rzekli do Niego: «Rabbi, kiedy tu przybyłeś?»

W odpowiedzi rzekł im Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Szukacie Mnie nie dlatego, że widzieliście znaki, ale dlatego, że jedliście chleb do syta. Zabiegajcie nie o ten pokarm, który niszczeje, ale o ten, który trwa na życie wieczne, a który da wam Syn Człowieczy; Jego to bowiem pieczęcią swą naznaczył Bóg Ojciec».

Oni zaś rzekli do Niego: «Cóż mamy czynić, abyśmy wykonywali dzieła Boga?»

Jezus, odpowiadając, rzekł do nich: «Na tym polega dzieło Boga, abyście wierzyli w Tego, którego On posłał».

Rzekli do Niego: «Jaki więc Ty uczynisz znak, abyśmy go zobaczyli i Tobie uwierzyli? Cóż zdziałasz? Ojcowie nasi jedli mannę na pustyni, jak napisano: „Dał im do jedzenia chleb z nieba”».

Rzekł do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Nie Mojżesz dał wam chleb z nieba, ale dopiero Ojciec mój daje wam prawdziwy chleb z nieba. Albowiem chlebem Bożym jest Ten, który z nieba zstępuje i życie daje światu».

Rzekli więc do Niego: «Panie, dawaj nam zawsze ten chleb!»

Odpowiedział im Jezus: «Ja jestem chlebem życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie».

Ksiądz Wojciech Pal - góral

 

Moja gwara jest raczej intuicyjna. Raczej ze słyszenia, z dzieciństwa - niż ze słowników i opowiastek. Raczej beskidzka - niż podhalańska.

Podziel się:
Więcej…

Liczba odwiedzin:

© 2009-2021 by GPIUTMD